Świdniczanka

W ramach 9 kolejki rozgrywek lubelskiej klasy okręgowej piłkarze Świdniczanki w niedziele udali się do Piotrowic. Piękna słoneczna pogoda oraz fakt, że spotkały się dwie czołowe drużyny tej ligi spowodowały, że na trybunach otoczonego okazałymi drzewami boiska zasiadło ok. 400 kibiców, w tym ok. 50 osobowa grupa fanów Świdniczanki. Oko bacznego obserwatora zauważyło także obecność na meczu piłkarzy, trenerów i kibiców innych klubów z tej ligi, takich jak Stal Poniatowa, Sokół Konopnica, Orion Niedrzwica czy Avia II Świdnik. Fani liczyli zapewne, że mecz będzie ciekawym widowiskiem i na pewno się nie zawiedli. Obie drużyny przystępowały do tego meczu bardzo skoncentrowane i nastawione na ciężka walkę.

Początkowo gra toczyła się w środkowej części boiska, gdzie to obie drużyny starały się wykazać swoja wyższość. Ale już pierwsza akcja ofensywna Świdniczanki przyniosła nam powodzenie. W 11 minucie kapitan naszej drużyny Karol Kowalski przeprowadził rajd prawym skrzydłem. Dolną piłkę lekko dotknął, będący na wykroku Mateusz Wilk, ta trafiła do Piotra Wójcika, który z bliska skierował ją do siatki. Gospodarze nie załamali się utratą bramki i dążyli do wyrównania, a dobrej okazji ku temu nie wykorzystał Baran.

W 23 minucie nasi przeprowadzili kolejną akcję ofensywną. Starający się wybić piłkę z własnego pola bramkarz gospodarzy Palamar trafił nią w Mateusza Wilka, ta odbiło się od niego. a następnie od jednego z obrońców gospodarzy i wpadła do siatki. Było zatem 0:2. Gospodarze z jeszcze większym animuszem dążyli do zmiany wyniku, ale znowu doskonałej sytuacji nie wykorzystał Baran, przegrywając pojedynek sam na sam z Kacprem Kowalczykiem. Z wydarzeń boiskowych w tej części meczu odnotować należy kontuzję Radka Pawłowskiego, którego w 30 minucie zmienił Damian Miazga.

Mając korzystny wynik, w przerwie meczu trener Paweł Pranagal zapewne polecił swoim podopiecznym skoncentrowanie się na obronie i szukaniu szans, na ewentualne podwyższenie wyniku, w szybkich kontratakach. Trener gospodarzy natomiast dokonał trzech zmian nastawiając swój zespół jeszcze bardziej ofensywnie. Rzeczywiście gospodarze w drugiej połowie byli stroną dominującą. Gra była twarda, ale nie brutalna. Nasi z determinacją bronili wyniku, a w ferworze walki zdarzały się faule, dlatego też w tej części meczu nasi zawodnicy aż 4 krotnie zostali przez sędziego napomniani żółtymi kartkami. W tym fragmencie meczu trwała walka głównie w środku pola, a sytuacji pod obiema bramkami było niewiele.

Nasi piłkarze i kibice z ulgą przyjęli zatem ostatni gwizdem sędziego, który to równocześnie był oznajmieniem, że po dwóch tygodniach Świdniczanka wraca na pozycję lidera. Cała nasza drużyna, za postawę w tym spektaklu, zasłużyła na słowa wielkiego uznania. Jednak, za pokonanie w tym meczu odległości rzędu 12-13 kilometrów i ciągłe absorbowanie obrony gospodarzy, w uznaniu kibiców (nie tylko naszego klubu), na miano primus inter pares zasłużył Piotrek Wójcik.

Tytułem podsumowania nadmienić należy, że drużyna POM Iskra Piotrowice była zdecydowanie najsilniejszym przeciwnikiem z jakim wypadło nam grać w tym sezonie. Na słowa uznania zasługuje także trójka sędziowska z sędzia głównym p. Klępką na czele, dla których obiektywne poprowadzenie takich zawodów wcale nie było łatwe. Na ciepłe słowa zasługują również obiektywni i reagujący w kulturalny sposób na boiskowe wydarzenia kibice drużyny gospodarzy. W porównaniu ze stekiem wyzwisk jakie dwa tygodnie temu otrzymali piłkarze Świdniczanki i sędziowie podczas meczu w Opolu Lubelskim – publika z Piotrowic to niemal Wersal.

A za dzień 6.10.1019 roku o godz.14.00 w ramach 10 kolejki podejmujemy na Neptun Arenie spadkowicza z IV ligi drużynę Polesia Kock.

POM Iskra Piotrowice - Świdniczanka 0:2 (0:2)

Skład drużyny: Kowalczyk - Kowalski, Bednarek, Pawłowsk (30 Miazga), Martyna - Babiarz, Orzędowski, Pędlowski (88 Wołodko) - Wójcik, Wilk, Mazurek. Ponadto w kadrze meczowej: Dejko, Dobrowolski, Gadomski i Ziemkiewicz.

Bramki: Wójcik i samobójcza

Żółte kartki: Kowalski, Babiarz, Orzędowski, Pędlowski i Mazurek.

Tekst: JeSzko

Zdjęcia: Natalia Kulbicka